Znowu mi się upiekło. Z wiśniami na dodatek. Kruche z bezą, ale dla odmiany z creme brulee - dobrze, że nie wszyscy w domu lubią wiśnie! -będzie więcej dla mnie (moje postanowienie dietowe wzięło w łeb. No cóż niedziela, czuję się rozgrzeszona).
Składniki:
ciasto:
2 szklanki mąki
200 gram masła lub margaryny Murzynek
1/2 szklanki cukru pudru lub zwykłego cukru (najlepiej w drobnych kryształkach)
2 żółtka
1 łyżeczka cukru waniliowego
ok. 1 kg wydrylowanych wiśni
do bezy
6 białek
3/4 szklanki cukru
1. Składniki zagnieść.
2. Włożyć do lodówki na ok. 30 minut.
3. Wyłożyć ciastem dużą formę prostokątną i piec w 180 stopniach ok.15 minut.
Creme brulee
500 ml śmietany 30%
6 żółtek
4 łyżki cukru
1 laska wanilii
1. Śmietankę podgrzać z wanilią rozciętą na pół, z której zostały wcześniej wyjęte ziarenka.
2. Żółtka rozmieszać z cukrem, ale nie ucierać na puch.
3. Wymieszać żółtka z ciepłą śmietanką i gotować na wolnym ogniu do momentu, aż masa mocno zgęstnieje (konsystencja niezbyt gęstego budyniu).
Składanie ciasta:
1. Na ciasto kruche wysypać równomiernie wiśnie.
2. Na wiśnie rozlać creme brulee.
3. Ubić na sztywno pianę z białek i cukru.(Z części białka upiekłam małe beziki (piekłam razem z ciastem), bo stwierdziłam, że jest tej piany za dużo na jedno ciasto.
4. Wylać pianę na creme brulee i widelcem uformować ją w fantazyjne fale.
5. Wstawić do nagrzanego do 150 stopni piekarnika na ok. 1/2 godziny. W razie gdyby beza była po tym czasie miękka, należy przedłużyć pieczenie (można ewentualnie obniżyć temperaturę do 120-100 stopni)


