poniedziałek, 20 maja 2013

Popełniłam tort komunijny

No jesteśmy już po imprezie pierwszokomunijnej. Matka nie byłaby sobą, gdyby nie przygotowała dla swojego jedynego synusia tortu innego niż wszystkie do tej pory. Trochę on mnie zdrowia kosztował, ale czego się nie robi dla przyjemności (syna i mamusi).  Powiedzcie, że się Wam podoba ;).


Wewnątrz góra z maślaną kawową masą (tradycyjnie), parter śmietanowo-mascarponowy z truskawkami, kiwi i chocolate ganache. Róże śmietankowo-mascarponowe, wykonane tylką z dużymi zębami +  najprawdziwsze.
Aby górna warstwa się nie zapadła, wsparłam ją na 4 rurkach do napojów wbitych w dolną warstwę i podciętych na jej wysokość. Górna warstwa jest umieszczona na tekturze dociętej do jej średnicy. 


8 komentarzy:

  1. to prawdziwe arcydzieło:) wygląda przepięknie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładny choć ja bym zrezygnowała z naturalnych róż. Tak czy inaczej perfekcyjne dzieło!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Łał, dech zapiera. Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  4. profesjonalny tort bravo!!!

    OdpowiedzUsuń